Stare czasy, stare dobre czasy...
13.02.2012 | marcin
Czułem, że będzie dobrze, ale nie spodziewałem się aż tak dużego zainteresowania ;). Jednak w tym szaleństwie jest metoda, którym w tym przypadku był krótszy niż zazwyczaj czas informowania i organizacji spotkania, oraz zaproponowanie tylko jednego terminu. W ostatnich dniach przed spotkaniem doszło również do zmiany lokalu z Białego Słonia na Bramę. Powody są znane i myślę, że każdy był zadowolonym posiadaczem ciepłych stóp ;P.
Bardzo ucieszyło mnie to, że parę osób, których brakowało mi ostatnio na spotkaniach wzięło sobie do serca słowa o priorytecie i stanęło z nami dzielnie w pierwszym szeregu :), to oczywiście Szywka i Kotar. Szkoda, że Robert po raz kolejny nie naprawił swojego błędu i będzie musiał czekać na kolejny termin :P. Skoro już wymieniam obecnych to może wypiszę wszystkich. Tym razem nasza Drużyna A liczyła 15 osób, co według mnie jest fenomenem ostatnich kilku lat naszych wspólnych wieczorów. Swoją obecnością zaszczycili: Hugo, Damian, Marcela, Koks, Daniel, Gosia, Michał, Kotar, Aga, Szywka, Sandra, Harry, Mechuś, Gosia oraz Marcin, czyli ja ;). Myślę, że nie jedna licealna impreza liczyła sobie mniej ludzików. To dobrze wróży, oby za rok, gdy będziemy świętować 10 lat po maturze, również Wam się tak bardzo chciało :>. Wtedy mam nadzieję wypalimy z jakimś większym eventem :P (tak po cichu marzą mi się góry).
Koks po raz kolejny nie zawiódł i przyprowadził ze sobą swoją małpkę, która jak wiemy doskonale sprawdza się w ciężkich knajpianych warunkach. Dzięki temu zdjęcia z piątkowego niszczenia naszych wątróbek możecie zobaczyć klikając w ten link. Jak widać na obrazkach było grubo, tłusto i szeroko ;P. Była wódka w galaretce, były tańce na parkiecie i masa masa rozmów, z których jak zwykle wielu nie udało mi się zakończyć, a nawet rozpocząć. Nadrobimy następnym razem i na pewno nie będą to okolice jesieni czy zimy ;P, dlatego bądźcie czujni. Dzięki wszystkim za przybycie i za to, że Wam się chciało i dalej się poczuwacie. Do następnego! Heja ho!
Spotkanie klasowe
20.01.2011 | marcin
Może to trochę monotematyczne, ale nie ma co ukrywać od lat cieszy zawsze tak samo! Tym razem odstąpiłem od zapytań ofertowych w Waszym kierunku, aby nie tracić czasu na organizację oraz nie uczyć i nie przyzwyczajać Was do złych nawyków. Dzięki jednemu terminowi nie pojawią się myśli i kombinatoryka. Po prostu trzeba być, bo tak :). Spotkaniu przydzielam najwyższy priorytet i jak widzicie jest to zatwierdzone odpowiednią pieczęcią :P.
Po raz kolejny spotykamy się w Bramie. Oczywiście nie mogło obyć się bez plakatu. Tym razem mówi do Was słowem i obrazem, aby zasiać w Waszych głowach i sercach poczucie obowiązku, a nawet nakazu. Na forum pod tym linkiem będą pojawiać się wszystkie dodatkowe informacje dotyczące nadchodzącego spotkania.
Do zoba w Bramczysku bracia i siostry ;).
kliknij, aby powiększyć
Wyjątkowo liczne spotkanie klasowe
18.10.2011 | marcin
Jedno z lepszych spotkań w historii naszej klasy, a wszystko to dzięki ilości osób jaka zameldowała się na pokładzie Białego Słonia. Ostatnie tak liczne spotkanie mieliśmy, gdzieś w okolicach 2004-2005 roku w Bohemie. Wtedy podobnie jak w minioną sobotę swoją obecnością zaszczyciły nas nasze nauczycielki ;). Niestety z tamtego spotkania nie ma zdjęć, co mnie zbytnio nie martwi, ponieważ posiadamy dobrą pamięć i to wystarczy :).
W skład naszej grupy weszło 14 osób, a dokładnie: Mechuś, Wiola, Gosia, Michał, Damian, Marcela, Harry, Pykman, Siwy, Aga, Sandra, Daniel, Hugo oraz Marcin, czyli ja :P. Jak zwykle było za mało czasu, aby z każdym porozmawiać tyle ile by się chciało. Musielibyśmy wyjechać w góry na 3 dni, żeby się jakoś porządnie, licealnie nasycić, noc jest zbyt krótka. Jednego jestem pewien, spotkania licealne przypominają mi stare dobre czasy liceum, kiedy człowiek miał jeszcze same pozytywne myśli w sobie, a problemy tak naprawdę nie były problemami. To pewnie z tego powodu zawsze jest tak fajowo. (wiem wiem, Wiola zawsze powtarzała, że nie ma takiego słowa jak "fajnie" hehe). Z wami ludziska można konie kraść, sadzić ziemniaki i wykonywać wszystkie inne prace na roli ;). Samego przebiegu spotkania opisywać nie będę, każdy kto się pojawił wie jak było. Szkoda, że zabrakło paru kluczowych osób, mam na myśli: Szywkę, Kotara i Roberta. Mam nadzieję, że następnym razem naprawicie swój błąd. Co do kolejnego razu, to po spotkaniu wzięło mnie na przemyślenia i stwierdziłem, że spotykamy się stanowczo za rzadko. 2 razy na rok, to prawie jak 1 raz na rok, a to prawie tyle co 0,5 litra na dwóch ;P. Będę dążył do zmiany tej tendencji.
Nie mogło obyć się bez zdjęć, które są dostępne pod tym linkiem i mam nadzieję w jakimś stopniu oddają licealny klimacik jaki tam panował. W sumie jak tak spojrzeć na inne spotkania klasowe z Białego Słonia, to i skład i miejsce podobne ;). Have fun i do następnego ludziska.
Spotkanie klasowe
11.10.2011 | marcin
"...jesienią zawsze zaczyna się szkoła, a w knajpach zaczyna się picie..." po zdobyciu informacji odnośnie najbardziej pasującego terminu, mogę stwierdzić, że obie części zdania dokonają się za kilka dni. Znamy już termin i miejsce jesiennego spotkania klasowego. Tym razem zmieniamy lokal z Bramy na Białego Słonia. Miejsce tak bardzo sentymentalne i przesiąknięte licealnymi historiami, że nie może zabraknąć nikogo, kto czuje, że powinien tam być ;P. Spotkanie mocno spontanicznie z małą ilością czasu na organizację, ale mam nadzieję, że jak ostatnio pokażecie, że dużo na ustawkę nam nie potrzeba ;).
Tradycyjnie z tej okazji naprędce powstał plakat, który szybko i przyjaźnie wskazuje, co, gdzie i kiedy należy robić. Bieżące informacje na temat spotkania będę zamieszczał na forum, pod tym adresem. Znajdziecie tam również mapkę z drogą prowadzącą z Placu Teatralnego do Białego Słonia, chociaż może się przydać jako mapa powrotna do domu ;).
kliknij, aby powiększyć
Coroczna domówka u marcina
17.08.2011 | marcin
Wstyd się przyznać, ale minęły 2 miesiące od ostatniego wpisu. Jednak nie jest to bezpośrednio moja wina, po prostu w kręgach licealnych nie wiele się działo ;P. Po cichu myślę nad zorganizowaniem kolejnego spotkania klasowego, aby regularność (mniej więcej jedno spotkanie na pół roku) została utrzymana ;). Zmieniając temat za przerwanie milczenia należy podziękować szywce :), który jak co roku zorganizował u siebie "jedną taką bibę na 100".
Impreza u Marcina była drugim "weekendem życia", a więc także łącznikiem między pierwszym i trzecim ;P. Nie da się powiedzieć, który lepszy, ponieważ każdy inny i na swój sposób wyjątkowy. Jednak ten drugi przywołał najwięcej starych wspomnień, dlatego na stronie właśnie o nim. Zabawa trwała 2 dni, za sprawą pewnej piosenki było i seksualnie i nebezpiecznie ;). Był stroboskop, były gitary, były przeogromne ilości złotego napoju, był wuszt z grilla i byli ludzie, którzy być powinni. Dodatkowo pojawiło się kilka nowych twarzy, którym myślę bardzo się podobało. Jak zwykle u szywki odizolowaliśmy się od szarej rzeczywistości i ciężko było wrócić do Świata żywych, zwłaszcza w poniedziałek rano. Podziękowania dla gospodarza i wszystkich obecnych. Za rok pewnie widzimy się znowu ;).
Standardowo w celu przypomnienia sobie jak ekstra było odsyłam do galerii zdjęć:
Poślubili i poweselili
06.06.2011 | marcin

Długo będziemy pamiętać ten dzień, a dokładniej dzień, noc i dzień ;). Pewnie każdy z innego powodu, chociaż myślę, że jeden będzie wspólny dla wszystkich... dobra dwa ;) przewyśmienita zabawa i przepyszne jedzenie ;p. Świetnie zorganizowana impreza, dużo takiego zdrowego luzu i bez napinkowego podejścia do tematu. Oczywiście właśnie tego mogliśmy się spodziewać skoro za sterami stała Asia z Harrym. Minęły prawie 2 dni, a ja dalej całym ciałem czuje tą sobotnią noc :P.
Z weselicha zapamiętamy:
- świetny pierwszy taniec pary młodej (klasycznie i tak jakoś profesjonalnie),
- płonącego świniaka (ahh jedno z najlepiej przyrządzonych mięs jakie w życiu jadłem ;p),
- świerszczyki do "poczytania" wiszące przy parkiecie :) (co oczywiście wykorzystaliśmy),
- offspringa i pogo z panem młodym :> (była moc jak w liceum na działce Harrego),
- siostrzeńca Harrego czyli Alana, którego nie poznaliśmy (a w LO odbierało się go z przedszkola!),
- kelnerkę o imieniu Basia (a bardziej szansę, którą Michał zmarnował ;P),
- parę młodą, która przyszła do naszego stolika na wódkę ;) (to się rzadko zdarza! dzięki!).
My jako goście jesteśmy bardzo zadowoleni i to w sposób dosłowny ocenia poziom tego wydarzenia :). Po raz kolejny potwierdziło się, że najważniejsi są ludzie. Zwłaszcza Ci, którzy bawią się do wschodu słońca i dłużej ;P. Z informacji dodatkowych muszę się przyznać, że nasza imprezowa część stolika w składzie: Ruda, Fronia, Michał, Koks, Daniel i Ja zjadła i wypiła najwięcej, ze wszystkich. Niczego nie przepuściliśmy ;), mam nadzieję, że nie dostaniemy jakiś rachunków pocztą hihihi :>. Prawie zapomniałem kameramanem był Koksiarz, który dał mi się pobawić zabawką za naście tysięcy złotych ;P.
Zapraszam do galerii zdjęć, która w jakiś sposób spróbuje pokazać jak super było:
Potrzaskane i poślubione
23.05.2011 | marcin
Na trzaskaniu nie było nas wielu, ale co nasze to nasze ;). Swoją obecnością zaszczycili: Marzena, Koziar, Szywka, Michał i Ja. Każdy z nas kulturalnie rozkruszył po jednym porcelanowym talerzu, za co zostaliśmy poczęstowani wodą ognistą :P. Tego samego nie można powiedzieć o młokosach, którzy pomylili trzaskanie z wiejską awanturą i zamiast porcelany postanowili rzucać szklanymi butelkami. Na lustrzanki i skutery kaska się znalazła, ale na jeden kubek lub talerz już nie. Co zrobić takie pokolenie.
Po trzaskaniu udaliśmy się na cegielnię, aby podsumować nasze spotkanie i porozmawiać o życiu ;). Dwa dni później spotkaliśmy się ponownie, tym razem przed kościołem, z którego Marcela i Damian wyszli bardziej razem niż kiedykolwiek :P. Liczba obecnych w stosunku do trzaskania powiększyła się o dwie osoby, a dokładnie o naszą Panią wychowawczynię :) (co niezmiernie ucieszyło nasze mordki :>) oraz Koksa. Po złożeniu życzeń Szywka i Marzena z Koziarem pojechali się bawić, a ja z Koksem i Michałem odwiedziłem groble, gdzie spotkaliśmy się z Harrym.
Zdjęcia z obu opisanych wydarzeń znalazły się już w galeriach, do których prowadzą poniższe linki:
PS na zdjęciach ze ślubu nie jestem w najlepszej kondycji, ponieważ wróciłem do domu o 11 i spałem tylko 3h ;).
Ślub Marceli i Damiana
10.05.2011 | marcin
W sobotę odbyło się szybkie i spontaniczne mini spotkanie klasowe. Powróciliśmy do korzeni spotykając się jak za dawnych czasów na cegielni ;). Był to także before przed kawalerskim Damiana. Jak dowiedziałem się od zgromadzonych Marcela i Damian również biorą ślub kościelny, a więc będzie możliwość nawiedzenia ich w tym dniu swoją osobą ;P. Nie wiem dlaczego, ale cały czas myślałem, że biorą tylko cywilny.
Jednak podobnie do Kasi Stankiewicz z zespołu Varius Manx, rozumiem swój błąd i szybko naprawiam go :). White Celebration Marceli i Damiana odbędzie się 21 maja 2011r. o godzinie 14:00 w kościele na Rokicie. Z uwagi na to, że jest tam tylko jeden kościół, który dodatkowo stoi nieopodal miejsca naszych licealnych wycieczek (Pub u Krisa :P) nie będziecie mieli problemu z dotarciem na miejsce. See you there.
Parę zdjęć z mini spotkania pojawiło się już w galerii, którą możecie odwiedzić klikając tutaj.
Ślub Joanny i Adama
05.05.2011 | marcin
Hesus, ale to brzmi, pytanie tylko co "ślub" czy "Joanny i Adama"? ;). Dobra koniec żarcenia, bo nie ma się z czego śmiać ;P. Tak więc Asia i Harry (bo tak ich znamy) chajtają się. Ceremonia obrączkowania odbędzie się 4 czerwca 2011r. (sobota) o godzinie 13:00 w kościele Chrystusa Króla w Stolarzowicach.
W związku z tym wymyśliłem sobie, że klawo byłoby zrobić Harremu prezent. Od razu piszę, NIE! mylicie się, żadnej ściepy itp. Pisząc prezent mam na myśli Nas, którzy pojawiają się na ślubie. Wydaje mi się, że to będzie najlepsza forma prezentu jaki możemy temu gałganowi dać ;). Harry niezliczoną ilość razy znajdował dla Nas czas organizując dziesiątki imprez, urodzin, sylwestrów i spotkań na legendarnej działce. Miło gdybyście teraz Wy znaleźli chwilkę, żeby pojawić się pod kościołem. To niby nic, a jednak wiele. Ja będę i mam nadzieję do zobaczenia.
Mini spotkanie klasowe, czyli grill i domówka
25.04.2011 | marcin
Harry poinformował o spontanicznie organizowanym grillu, który miał odbyć się na jego działce w niedzielne popołudnie. Stawiliśmy się jak zawsze, jednak spotkanie zmieniło lokację na działkę jego siostry. Nie wpłynęło to na poziom awesome-owości grilla, a żeby nie było tylko o promilach wirujących w powietrzu napiszę, że wszyscy obecni (tj. asia, harry, koks, daniel, michał i ja) przyswoili bardzo konkretne ilości kiełbasy, kurczaka, ryby i schabu ;).
Gdy żołądki zostały napełnione i zaczął padać deszcz harry zaprosił nas do siebie. Uzupełniliśmy zapasy dzięki czemu mogliśmy przetrwać całą noc podejmując przeróżne tematy. Dodatkowo czas umilały piosnki z laćka, obrazy z tivika, jedzenie zwęglonego schabu i yoyo! Wracając rankiem do domu napełniliśmy nasze nozdrza wiosennymi zapachami, aby pobudzić apetyt przed świątecznym śniadaniem ;). Oczywiście popełniłem kilka zdjęć, więc jeśli chcecie zobaczyć jak się po inżyniersku rozmraża kurczaka, to zapraszam do galerii z tego spotkania.
Dwa nowe działy na stronie
19.04.2011 | marcin
W belce u góry pojawiły się dwa nowe działy. Pierwszy z nich to zeszyt. Bardzo wymowna nazwa, dotyczy oczywiście naszego zeszytu klasowego, który mam nadzieję, każdy szanujący się osobnik naszej klasy zna i pamięta, a może nawet miał wkład w jego historię. W zeszycie na stronie pojawiły się już cytaty, a sukcesywnie będę przytaczał tam wpisy z zeszytu klasowego.
Drugim działem jest link do mojego bloga about the world we live in and life in general, którego w końcu postanowiłem założyć. Jest to miejsce mniej związane z tematyką liceum, a bardziej ze mną. Pozwoli to na rozdzielenie spraw dotyczących strony od tego co mi palce na klawiaturę przyniosą. W poprzedniej wersji strony, co widać w archiwalnych newsach wszystko było wymieszane. Tak więc zapraszam do sznupania w nowych szufladkach.
(Nie)pamiętne spotkanie klasowe
08.03.2011 | marcin
Kolejne spotkanie i kolejne zaskoczenie. Udało się ściągnąć bardzo konkretną bandę-grandę. Było nas 11 osób, a dokładnie: Agnieszka, harry, koks, szywka, kotar, hugo, siwy, mechuś, artur, michał i ja. Gdyby pojawiło sie jeszcze kilka osób, to byłby pełny imprezowo-licealny skład :)... może następnym razem. Organizacja spotkania nigdy jeszcze nie była tak profesjonalna czyt. plakaty, mapka z lokalizacją oraz ciągły przepływ informacji.
Może właśnie to w pewnym stopniu wpłynęło na frekwencję :P. W sumie jestem pewny, że moje bombardowanie skrzynek pocztowych tekstami na temat "jak to Nam wszystkim będzie fajnie" nie odbiło się bez echa. Bez względu na wszystko genialną sprawą było znów spotkać się z towarzystwem, porozmawiać, popić, a w przypadkach szczególnych poflirtować na różne sposoby i potaniać ;). Dziękuję Wam wszystkim za to, że dalej czujecie się w obowiązku przywlec swoje cztery litery i nie lękacie się o swoje wątroby :P.
Jak czułem w moczu w dniu spotkania, tak napisałem na forum. Nie było inaczej ;), czyli grubo, tłusto i szeroko, a nawet gęsto. Oczywiście dzięki temu wydarzeniu dział galerie przytył o kolejne zakazane zdjęcia, które możecie zobaczyć klikając tu.
Stay tuned and see you next time, folks!
Spotkanie klasowe
20.02.2011 | marcin
Sprowokowany przez huga, który codziennie przegląda galerie zdjęć na naszej stronie, zabrałem się za organizację spotkania klasowego. Nie ukrywam, że sam często ląduję w licealnych fotkach i z tego co mi wiadomo nie jesteśmy sami w tym nałogu. Po wstępnym rozeznaniu się w sytuacji udało mi się ustalić czas i miejsce spotkania. Nasze parszywe, licealne gęby będzie można oglądać 26 lutego 2011r. (sobota) od godziny 20:00 w pubie Brama w Zabrzu.
Z tej okazji poczyniłem także okolicznościowy plakat, który ma zachęcić i zmobilizować tych, którzy nie są przychylni spotkaniu :). Najświeższe informacje na temat spotkania możecie zdobyć odwiedzając odpowiedni wątek na naszym forum, do którego prowadzi ten link.
kliknij, aby powiększyć
Kliszowa aktualizacja galerii
15.02.2011 | marcin
Niestety wypasanie krowy potrwało trochę więcej niż jeden dzień i jedną noc. 3 dni się u nas franca stołowała, ale z wymiernym skutkiem. Przybyło lub zostało zaktualizowanych 14 galerii inaczej mówiąc 164 zdjęcia. Nie zmienia to naszego położenia, bo ona dalej tu jest i pewnie jutro znów będzie głodna i pojutrze też. W naszych szufladach nie ma już dla niej pokarmu, ale wiem, że Wy macie go pod dostatkiem. Z uwagi na to apeluję po raz kolejny, przeszukajcie stare albumy, które leżą gdzieś tam głęboko. Lepiej dla wszystkich, żeby zżarło je krówsko niż mole książkowe. Wczoraj hugo do mnie zadzwonił podrzucając pomysł na zrobienie spotkania klasowego. Myślę, że byłby to dobry moment na zabranie ze sobą zdjęć. Będę informował, jeśli coś ruszy.
Aby ułatwić Wam odnalezienie nowych i zaktualizowanych galerii, poniżej zamieszczam poszczególne linki:
Muuuczenie, czyli skanowanie
13.02.2011 | marcin
Spokojna i słoneczna niedziela przebiega w bardzo swojskim klimacie. Dziś dźwiękiem przewodnim jest muczenie krowy. Cieszymy się bardzo, że zamiast mleka, możemy doić z niej zdjęcia w postaci cyfrowej. Jednak ewolucja, to przyjazna bestia skoro stworzyła cztero-komorowy żołądek, który połyka papierowe zdjęcia konwertując je do zer i jedynek. Efektem dzisiejszego wypasania będą nowe gale-ryjki, jeśli oczywiście uda się dziś zakończyć cały proces twórczy. Klikając w miniaturkę po lewej, możecie zobaczyć to udomowione zwierzę w akcji :).
Wczoraj podczas porządków natrafiłem na pewne zeszyty opisane słowami "zeszyt klasowy". Myślę, że pamiętacie naszą licealną formę wyrażania samego siebie ;p. Pogrążyłem się w tej lekturze totalnie. Po przeczytaniu prawie wszystkiego (co nie było łatwe), doszedłem do wniosku, że udostępnię Wam to bezcenne dzieło. Może nie w całości, ale cytaty i powiedzonka naszych nauczycieli na pewno pojawią się na stronie. Czeka mnie w związku z tym trochę stukania w klawikord.
Sprawa ostatnia dotyczy działu kontakt. Razem z Michałem doszliśmy do wniosku, że na rzecz wyżej opisanych cytatów zakładka kontakt zmieni swój status z online na offline. Decyzja ta wynika z faktu, iż mało kto potrzebuje i interesuje się tym miejscem. Każdego kto będzie żądny informacji o naszej klasie, proszę o napisanie do nas maila w celu otrzymania specjalnej paczuchy z masą danych :).
Aktualizacja działu galerie
11.02.2011 | marcin
Jak wzniośle wszem i wobec głosi temat, dział galerie został uaktualniony o kilka nowych pozycji. Pojawiły się zdjęcia z paru domówek u bracików (wygrana Kubicy i mecz Polska - Niemcy oraz finał ME 2008). Przypadkowo natrafiłem również na fotencje z minispotkania klasowego, które miało miejsce na letnim sk8 parku. Dzięki Pykmanowi, który podesłał mi swoje szoty możemy zobaczyć ślubnego Roberta ;). Zapraszam do klikania i oglądania.
Mogę również zdradzić, że szykuję się do użycia skanera MUSTEK 1200 ED , który został znaleziony gdzieś głęboko w piwnicy. Patrząc na niego stwierdzam, że to nie skaner, to wielka, wolna i głośna krowa! Wydaje mi się, że pochodzi z roku 2000 chociaż mogę się mylić. Były wielkie problemy z uruchomieniem tego wehikułu czasu, ale majkel okiełznał temat i powinno się udać. Skanowanie potrwa pewnie wieki, ale jego efektem będzie pojawienie się fotek nigdy dotąd niepojawianych :). Be alert!
Z uwagi na pierwszą rocznicę dwóch koncertów Depeche Mode w Łodzi w dziale linki pojawił się odnośnik do kanału krzychala na youtube, wielkiego fana DM, który zmontował bootlegi z wielu nagrań. Można tam zobaczyć pełny zapis trzech koncertów Depeche Mode. Wspaniałe produkcje, które moja czarno-depeszowa dusza mocno poleca.
5 lat później
23.01.2011 | marcin
Wiele sekund upłynęło, aby w końcu coś tu drgnęło. Strach liczyć to w większych jednostkach, więc pozostanę przy sekundzie. W ciągu naszej długiej nieobecności wygraliśmy wiele walk, o których dawno temu rozprawialiśmy za pośrednictwem strony. Masa spraw uległa zmianie, ale nie mniej zakorzeniło się jeszcze bardziej w ziemi i nie ruszyło z miejsca. Klasowicze dokonali mocnego przetasowania swoich ziemskich egzystencji i tylko nieliczni wciąż grają w tych samych drużynach.
Żeby nie pisać o sprawach mniej fajnych niż inne należy zauważyć, że jedna, ta najważniejsza rzecz nie uległa zmianie... permanentnie trzymamy się razem! Stara, poczciwa i wysłużona już paczka nadal potrafi rzucić wszystko i na wezwanie spotkać się w sposób spontaniczny i magiczny :). Ostatnie spotkanie klasowe, które naprędce zostało wystrugane w mojej głowie jest tego doskonałym przykładem. Było nas 9 sztuk, a gdyby nie losowe przypadki frekwencja wyniosłaby aż 12 osób. To dużo, zwłaszcza, że na mobilizację mieliście aż 1 dzień ;P. Takie, a nie inne zachowania pozwalają nam jak Roksanie krasnalowej mieć nadzieję na przyszłość.
Patrząc wstecz na to co było i pod nogi na to co jest, pozwolę sobie stwierdzić, że niczym wino pędzone na strychu wyklarowała nam się silna ekipa pod wezwaniem. Dodatkowo nie powinien dziwić jej skład, który jak się okazuje istnieje już 11 lat. Miło, że znalazły się osoby przychylne zespołowi, które chętnie do niego wstąpiły, wspólnie podjęły rękawice i stanęły do niekończącej się walki z czasem. Nie ma najmniejszej potrzeby, aby wymieniać Was z imienia. Doskonale się znamy, wiemy co u nas i jesteśmy na bieżąco z wszystkimi członkami drużyny. Staliśmy, stoimy i stać będziemy ramię w ramię w jednym szeregu, gdy będzie działo się dobrze i gdy będzie działo się źle.
Dziękuję wszystkim za to, że jak jeden mąż ;) zaczęli opowiadać pewną historię, po drodze stali się jej częścią, a w chwili obecnej każdy jest współautorem na swój własny sposób zapisującym kartki. Cieszy niesamowicie fakt, że tak wiele ścieżek po których szuramy sobie butami przecina się raz po raz. Myślę, że właśnie to zmobilizowało mnie do wskrzeszenia strony, która istniała i doskonale spełniała swoje funkcje przed wszystkimi naszymi klasami i facebookami, gdy telefon komórkowy widziało się w telewizji, aparat cyfrowy był kawiorowym rarytasem, a ludzie spotykali się i rozmawiali ze sobą patrząc sobie w oczy. Już przed ostatnim, grudniowym spotkaniem miałem w głowie tą myśl. Nie przyznałem się nikomu, ponieważ nie byłem pewny czy się uda. Teraz mogę stwierdzić, że "mamy to!" wszystko pochytaliśmy i wszystkiego się nauczyliśmy.
Jak na przepoczwarzenie przystało strona zmieniła swój layout, jednak schemat kolorystyczny pozostał w formie nienaruszonej. Kto wie, może kiedyś. Na chwilę obecną należy cieszyć się wielce z działu galerie, gdzie pojawiły się zdjęcia obiecywane lata świetlne temu, zdjęcia pochodzące z zapomnianych szuflad oraz najnowsze fotki. Za tą zakładkę pewnie połowa z Was będzie chciała mnie zabić, a druga połowa zabić i rzucić tygrysom :P. Niestety od przeszłości nie uciekniemy. Póki mam jeszcze palce apeluję do wszystkich zdrowych rozsądków o podsyłanie mi (najlepiej w formie cyfrowej) zdjęć, które kiszą się Wam gdzieś po kieszeniach, a których nie ma na stronie. Sam zobowiązuje się do sumiennego aktualizowana wspomnianego działu. Prosiłbym także wszystkich o wizytę w dobrze znanym Wam miejscu o nazwie kontakt i podsyłanie mi aktualnych danych na Wasz temat.
Jak możecie zauważyć stronę opuściło kilka mało przydatnych pozycji z menu, które kiedyś wydawały się czymś "wow", a obecnie stały się zupełnie zbyteczne. W zamian za to, pojawiła się zakładka portfolio gdzie pokazuję Świat moimi oczami. Dodatkowo został odświeżony dział download i linki, gdzie można znaleźć najnowsze wersje najbardziej przydatnych programów wszelakich, oraz odnośniki do wielu wartościowych stron. Te dwie pozycję pod swoją opiekę wziął bracik Michał :).
Ostatnią zmianą jest adres strony. W tym momencie wszyscy wyciągają karteczki i zaczynają notować "wu wu wu", a dokładnie www.braciki.debacom.pl, a na końcu zapisany adres ładnie podkreślą siedmiokolorową, bananową kredką.
archiwalne newsy